Wleń na sprzedaż!
Dodane przez j23 dnia Wrzesień 21 2011 21:16:45
Trwa walka Pana Sławomira Osieckiego o zmianę Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego z bezduszną maszyną urzędniczą. Czy uda się zachować unikalne walory krajobrazowe, kulturowe i przyrodnicze Tarczynki? Czy po raz kolejny zwycięży biurokracja?

Rozszerzona zawartość newsa
Szanowni Państwo.
Ponieważ sprawa dotyczy dobra publicznego, pragnę Państwu przedstawić jej aktualny status.
W najbliższy piątek na sesji rady powinien zostać oddany pod głosowanie mój wniosek o unieważnienie części planu dotyczącej zachodniego zbocza Góry Tarczynki. Piszę powinien, bo w tej sprawie niczego już nie mogę być pewien. Na ostatniej sesji rady doszło do puczu w takiej naszej małej skali, kiedy to przewodnicząca rady z radcą prawnym ubezwłasnowolnili radnych i nie dopuścili do rozpatrzenia mojego wniosku podając fałszywe tłumaczenie, że dotyczył on zmian w planie zagospodarowania, a nie jak w rzeczywistości, uchylenia części uchwały niezgodnej z prawem. Wcześniej przewodnicząca rady nie przekazała radnym kopii wniosku specjalnie dla nich wydrukowanych i zrobiła to dopiero po mojej interwencji, tuż przed sesją, kiedy to już nie mieli szans zweryfikować moich ustaleń.
Takie uchylanie uchwały zatwierdzającej plan w części jest kosmetyczną poprawką, powszechnie stosowaną i to w bardziej błahych sprawach. Zakończyłoby na zawsze niepotrzebne dyskusje. Nie ma prawnej konieczności sporządzania nowej wersji planu zagospodarowania. Ten obszar może po prostu być bez planu, bo chronią go wystarczająco odpowiednie ustawy i rozporządzenia. Wyłączenie to nie powoduje żadnych negatywnych skutków prawnych i kosztów. Po prostu trzeba to zrobić.
Zamiast tego rozpoczęło się produkowanie biurokratycznych dupochronów. Przepraszam za dosadne określenie, ale w tym miejscu nic innego nie pasuje. Wcześniej pisałem o tym jak Dyrektor Jeleniogórskiego Zespołu Parków Krajobrazowych napisał, że Góra Tarczynka składa się z samego wierzchołka, a jej zachodni grzbiet to „bezimienne wzgórza”. Teraz kierownik Wrocławskiego Oddziału Narodowego Instytutu Dziedzictwa napisał, że z drogi z Jeleniej góry do Wlenia pałac w Gościradzu jest doskonale eksponowany. Jest tam nawet cała historia, jak to jadąc mostem niegdyś podziwiano pałac. Jeszcze lepsza ekspozycja jest zza budynków tartaku. Ten człowiek siedząc w ciepłym fotelu we Wrocławiu, pobierając pensyjkę z naszych podatków, lepiej wie od nas skąd pałac widać a skąd nie. Nie musi jechać do Wlenia, wystarczy, że rzuci okiem na kawałek starej poniemieckiej mapki. Jego zadaniem jest ochrona dziedzictwa a chroni korupcyjne osiedle. Kolejne - w mojej ocenie – mataczenie, to wysyłanie przez burmistrza do wojewody nieczytelnych dokumentów. Radca prawny twierdzi, że „wysyłamy takie dokumenty jakie mamy”. Co może być nieczytelnego w studium uwarunkowań? Wyblakło? Czy też jest tam coś do ukrycia? Takie dokumenty muszą być przechowywane przez wiele lat! Ręce opadają. Pan radca prawny wyraźnie stawia się to w roli strony w sprawie. Skarcił nawet pana radnego Marka Koczarskiego z powodu usterek prawnych w jego wniosku. Zapomina jednak, że powinien w równym stopniu doradzać radnym jak i burmistrzowi. Nie będę zanudzać – szczegóły w załączonych dokumentach, dla zainteresowanych.
Panowie Radni! Zróbcie z tym planem w końcu porządek i zakończcie tę niepotrzebnie przeciąganą sprawę. Wszystkim wyjdzie to na dobre. Chyba, że ktoś liczy na korupcyjną działeczkę.


Przeczytaj pismo do Kierownika Narodowego Instytutu Dziedzictwa we Wrocławiu


 Przeczytaj pismo do Rady Miasta i Gminy Wleń 





Strefa "ochronna" Pałacu Książęcego wytyczona zgodnie z obecnie obowiązującym Planem Zagospodarowania Przestrzennego



Tak zgodnie z obowiązującym dzisiaj Planem Zagospodarowania Przestrzennego mogą wyglądać okolice Tarczynki. ( widok z Tarczynki na Pałac Książęcy)

Sławomir Osiecki