Czy rada gminy może rozpatrzeć skargę na burmistrza nie znając jej treści? We Wleniu może!
Dodane przez j23 dnia Grudzień 04 2016 18:05:00
Samorząd terytorialny to wspólnota mieszkańców. Organem który przynajmniej w teorii powinien reprezentować interesy mieszkańców przed władzami gminy powinna być Rada Miasta. To jak radni pojmują swoją służbę wobec wyborców doskonale może zilustrować rozpatrzenie skargi jednego z mieszkańców na burmistrza Artura Zycha. Okazuje się, że radni mogą rozpatrzeć skargę na burmistrza nie znając jej treści i podjąć decyzję jedynie na podstawie wyjaśnień Burmistrza oraz opinii komisji.
Rozszerzona zawartość newsa
Samorząd terytorialny to wspólnota mieszkańców. Organem który przynajmniej w teorii powinien reprezentować interesy mieszkańców przed władzami gminy powinna być Rada Miasta.

To jak radni pojmują swoją służbę wobec wyborców doskonale może zilustrować rozpatrzenie skargi jednego z mieszkańców na burmistrza Artura Zycha. Wydawałoby się, że Rada rozpatrując skargę powinna kierować się obiektywizmem, a sprawę rozpatrzeć z należytą starannością oraz poszanowaniem prawa nie wspominając już o należnym szacunku dla obywatela. Tyle teorii. Jak to we Wleniu wygląda w praktyce?

Okazuje się, że radni mogą rozpatrzeć skargę nie znając jej treści i podjąć decyzję jedynie na podstawie wyjaśnień Burmistrza oraz opinii komisji.

W tym konkretnym przypadku skarga dotyczyła opisanego na wleninfo dzikiego wysypiska śmieci, które jak przyznaje sołtys Andrzej Sibilski funkcjonowało w okolicach  wsi co najmniej od czterech lat. Zbulwersowany bezczynnością władz sołectwa oraz  gminy jeden z mieszkańców gminy złożył  w tej sprawie skargę na Burmistrza.  

Skarga wpłynęła do Urzędu 12 października i zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego powinna zastać rozpatrzona w przeciągu 30 dni. Komisja Rewizyjna po zapoznaniu się z dokumentem wydała opinię w której uznała, że skarga nie jest zasadna. Bo chociaż likwidacja dzikich wysypisk śmieci należy do obowiązków gminy to istnienie tego wysypiska nie zostało zgłoszone do burmistrza, a artykuł zamieszczony na stronie lokalnego portalu (www.wleninfo.pl) nie może być traktowany jako zawiadomienie. - Uzasadniała swoją decyzję komisja

- Ja mam prawo nie czytać portalu, mam prawo nie czytać gazet mam prawo nie czytać innych rzeczy. Wyjaśniał radnym burmistrz Artur Zych . (Co ciekawe w opinii komisji skarżący miał wiedzę na temat wysypiska i nie poinformował o tym Burmistrza chociaż jak utrzymuje sam zainteresowany wiedzę o składowisku śmieci uzyskał z artykułu zamieszczonego w  internecie). W związku z tym Komisja uznała, że Burmistrzowi nie można zarzucić zaniechania działań w sprawie likwidacji wysypiska śmieci co w opinii komisji czyniło skargę bezzasadną.

Rada Gminy rozpatrywała skargę na posiedzeniu 26 Listopada. W tym punkcie obrady miały wyjątkowo burzliwy przebieg. Stało się to za sprawą radnego Marka Drala. Okazało się bowiem, że Przewodnicząca Katarzyna Kotołowska nie przedstawiła radnym pisma skarżącego.
  Radny Dral stwierdził, że opinia komisji jest tylko rekomendacją – A to my we własnym sumieniu mamy podjąć decyzję. Jak mam się odnieść do tej skargi jeżeli nie znam jej treści, jeżeli brak jest dokumentów to ja nie widzę sensu głosowania – mówił wyraźnie poirytowany. Zarzucił również Przewodniczącej to, że skarga nie została rozpatrzona w terminie ponieważ to rada podejmuje decyzję co do zasadności skargi a nie komisja.

Przewodnicząca  Katarzyna Kotołowska nie potrafiła wyjaśnić co było powodem braku pisma skarżącego.  Co więcej przewodnicząca nie wiedziała nawet kiedy skarga wpłynęła do biura rady.

W związku z brakiem dokumentów które w opinii Marka Drala są niezbędne do rozpatrzenia skargi radny wniósł wniosek o przesuniecie głosowania na następną Sesję. W głosowaniu radni uznali, że znajomość treści skargi nie jest im potrzebna do podjęcia decyzji co do jej zasadności i wniosku  nie poparli.

 Ostatecznie Przewodnicząca pismo dostarczyła. Nie dała jednak radnym czasu na zapoznanie się z jego treścią.

W trakcie dalszych obrad okazało się, że radnym nie przedstawiono również pisma Wydziału Ochrony Środowiska które wpłynęło do Urzędu w sprawie dzikiego wysypiska w Marczowie, a które odczytano dopiero po zamieszaniu związanym z brakiem pisma skarżącego. Z  treści dokumentu wynikało, że chociaż skarga wpłynęła 12 października to jeszcze 25 października w trakcie przeprowadzonej przez Wydział Ochrony Środowiska wizji lokalnej nie stwierdzono żadnych działań mających na celu uprzątnięcie śmieci, chociaż jest to ustawowy obowiązek urzędu Gminy.

W głosowaniu nad zasadnością skargi zdecydowana większość radnych głosowała za uznaniem skargi za bezzasadną. Jedynie Tomasz Buciak oraz Marek Dral wstrzymali się od głosu.




ZDJĘCIE: WIDEO UMiG WLEŃ



ANDRZEJ JAŚKIEWICZ