EKSMISJA NATALKI.
Dodane przez j23 dnia Sierpień 31 2014 20:35:49
Natalia Golimowska z małym półtorarocznym dzieckiem została wyeksmitowana do Radomic. Do miejscowości bez sklepu i praktycznie bez możliwości dojazdu z dzieckiem do lekarza. Do pokoju w którym nie ma bieżącej wody i elektryczności. Bawiący się na dożynkach Burmistrz zaledwie sto metrów od jej domu nie miał ochoty na rozmowę.

Rozszerzona zawartość newsa








OBEJRZYJ WIDEO

Rodzina Golimowskich mieszkała we Wleniu od kilkudziesięciu lat. Zajmowali mieszkanie w rynku należące go gminy. W ostatnim czasie rodzina miała duże kłopoty z płaceniem rachunków. Ewa Golimowska jest rencistką, jej córka jest również na rencie trwale nie zdolna do pracy. Rodzina żyje z renty, opieki społecznej i alimentów, które dostaje Natalia na półtorarocznego synka Kubusia. Jak tłumaczą nie mieli pieniędzy, żeby regularnie płacić rachunki. Ich zadłużenie narosło do 28 tysięcy. Burmistrz Wlenia eksmitował rodzinę z małym dzieckiem do „mieszkania” socjalnego na wieś gdzie od lat nie dojeżdżają autobusy. Sześć kilometrów od najbliższego sklepu, piętnaście kilometrów od ośrodka zdrowia. Do mieszkania bez wody i elektryczności.
 
B. Golimowska
- Mieszkałam we Wleniu 47 lat. Sytuacja taka była, jaka była, nie miałam z czego płacić za mieszkanie i Pan burmistrz mnie eksmitował.
 Nie wiem, nie wiem! Wyeksmitował mnie do Radomic z dzieckiem, z wnuczkiem, z córką niepełnosprawną, gdzie nie ma wody, światła ...  Ciężko mi jest. Nie wiem jak ja to przeżyję. Nie mogę się połapać z wszystkim. Jedno pomieszczenie, gdzie te meble, wszystko? A Pan komornik kazał mi meble porąbać, które się nie zmieszczą. Paranoja, paranoja.

 
Red. - Burmistrz nakazując eksmisje zdawał sobie sprawę w jakich warunkach
 
Natalia Golimowska- Tak! On powiedział, że tam są warunki, jak ja tam pójdę mieszkać, że jest światło, że jest wszystko, że po prostu nie jest mi w stanie pomóc, że już klamka zapadła, że już koniec.

 Mieszkanie socjalne w Radomicach jest w opłakanym stanie. Składa się z jednego pokoju, w którym jest JEDYNIE kuchenka gazowa i piec kaflowy. Brudne ściany, stare nieszczelne okna, brak prądu, brak bieżącej wody, urągająca ludzkiej godności toaleta na korytarzu.
 
 W takich warunkach teraz będzie mieszkać rodzina z małym półtorarocznym dzieckiem. Rodzina, która skarży się, że nigdy nie mogła liczyć na jakąkolwiek pomoc, ani ze strony opieki społecznej, ani  ze strony burmistrza.
 
Red. - A pomógł Pani ktoś? Opieka społeczna?
 
Natalia Golimowska

- Gdzie?! Ja sama muszę sobie radzić. Sama. Ja już po prostu nie mam siły. Ja po prostu chcę go (syna Kubusia) do rówieśników, chcę po prostu, gdzieś we Wleniu mieszkać, bo inaczej, co ja mogę? Jestem tylko zdana na siebie albo nie wiem będę musiała chodzić i prosić żeby ktoś mi pomógł.
 
Ja bym chciała, żeby naprawdę ktoś się znalazł, żeby mi ktoś pomógł, żeby go po prostu tam dać, pchać do rówieśników, żeby on nie był sam.

 
Natalia wychowuje półtorarocznego synka i mieszkanie z nim w pomieszczeniu bez wody, światła, braku pieniędzy na opał może spowodować, iż dziecko zostanie jej zabrane.
 
Natalia Golimowska
- Nie daj Boże nie będzie tu takich warunków jak trzeba to mi małego zabiorą i co ja wtedy zrobię? Co mam sznurek wziąć i iść się powiesić?

Bawiący się na dożynkach Burmistrz, zaledwie sto metrów od jej domu "nie miał ochoty na rozmowę".



Mały Kubuś będzie mieszkał w mieszkaniu bez wody i prądu, praktycznie bez opieki zdrowotnej.



A tak wygląda ubikacja mieszkania socjalnego w gminie Wleń do którego przeniesiono matkę z półtorarocznym dzieckiem!


ANDRZEJ JAŚKIEWICZ
MAREK DRAL - LWÓWECKI.INFO